Najtrudniejszy pierwszy krok zanim innych zrobisz sto, czyli o wyższości lekcji pierwszej nad lekcją drugą

Mówi się, że w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej najważniejsze są pierwsze trzy sekundy. Spojrzenie, uścisk dłoni, uśmiech lub jego brak i wszystko wiadomo. Nieubłaganie zbliża się wrzesień i czas aby tę analogie odnieść do szkolnych realiów.

Pierwsza lekcja z nową klasą

Zanim nauczyciel zdąży w ogóle otworzyć dziennik lub włączyć Librusa uczniowie już zdążyli oceny dokonać. Te ich ,,trzy sekundy” to pierwsza lekcja właśnie. Po niej nauczyciel zostaje wrzucony w szufladkę z mniej lub bardziej wdzięczną etykietką. A raz do niej wpadłwszy wyść nie jest łatwo. Choć uczniowie nie zawsze muszą sobie zdawać sprawę z tego mechanizmu on po prostu istnieje. W związku z tym dzisiaj o wyższości lekcji pierwszej nad lekcją drugą właśnie.

Wrzesień. Nowy rok szkolny. Nowa ja. Nowe długopisy. Nowe nadzieje i… nowa klasa. Relacja odgrywa ogromną rolę w procesie nauczania. Buduje się ją przez cały czas, konsekwencja, wyrozumiałość i cała masa innych rzeczowników dodana do tej układanki. Małe gesty tworzące wielką całość. Niestety pokutuje przekonanie, że to wszystko od trzeciego września, tymczasem drugiego? Ach drugiego głosem Ivony czytam program nauczania i może trochę czasu wolnego dla klasy, która myślami jest na wakacjach, a ja razem z nimi. Potem w zgodzie rozchodzimy się każdy w swoją stronę. Dlaczego nie jestem fanką tego rozwiązania? Głównie przez mój spaczony pogląd głoszący, iż pierwsza lekcja to wspaniała okazja do:

ustalenia reguł gry

                        Po co?

Żeby móc się do nich odnosić przez cały rok. Wspólne ustalenie zasad odwraca schemat. Nie są one narzucone odgórnie, tworzymy je razem, mamy wpływ. Klasa jest zaciekawiona i zaangażowana. Jak to zrobić? Przemyślanie. W oparciu o Statut. Zapisz wszystko co masz do przekazania uczniom: ilość nieprzygotowań, częstotliwość sprawdzianów, na jakich zasadach można je poprawić,  zadania dodatkowe, egzamin ustny, wasze wspólne rytuały, świętowanie setnej lekcji itp. Następnie przeanalizuj dane punkty. Zastanów się, które nie mogą ulec zmianie, a co do których możesz dać więcej swobody uczniom. Pamiętaj aby każda zasada była w zgodzie z prawem obowiązującym w danej placówce. Co w przypadku, gdy należy uzgodnić coś niewygodnego? To że ustalacie zasady wspólnie nie oznacza, że uczniowie mogą przeforsować wszystko, a Ty starasz się ich zadowolić za wszelką cenę. Parafrazując klasyka ,,My nauczyciele nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę.” Pamiętaj o tym. Informujesz, iż taki i taki zapis musicie uwzględnić oraz wyjaśniasz dlaczego tak jest i co da Wam to w przyszłości. Nie ma nic złego w pokazaniu od czasu do czasu siły charakteru.

zarysowania planu pracy

                        Po co?

Pomoże im to spojrzeć na naukę perspektywicznie. Zamiast chaotycznej wizji podobnych lekcji pomnożonych razy sto, zobaczą proces mający początek, koniec oraz cel, który mogą osiągnąć.

rozmów o wzajemnych oczekiwaniach

                        Po co?

Aby się lepiej poznać, zobaczyć jaka potrzeba wychodzi na pierwszy plan w danej klasie, co jest dla nich ważne, jak lubią pracować, a jednocześnie zasygnalizować wprost czego oczekujesz Ty jako nauczyciel.

wzajemne poznanie się jako efekt uboczny

Podczas wspólnej pracy dzieci będą Cię testować. Sprawdzą czy i jakie poczucie humoru posiadasz, jak jest z Twoją siłą charakteru. Wszystko oparte bardziej na realnych sytuacjach, a mniej na domysłach.

Gdy na pierwszej lekcji uczniowie mogą pozwolić sobie na wiele tego samego będą oczekiwać na kolejnych zajęciach, a pamiętajmy, że raz otworzonej Puszki Pandory nie da się po prostu zamknąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *